Czy Napoleon to najgorszy film Ridleya Scotta, reżysera słynnych inscenizacji filmowych jak Obcy - ósmy pasażer Nostromo (1979), Gladiator (2000) czy Królestwo niebieskie (2005)?
Czy Napoleon to najgorszy film Ridleya Scotta, reżysera słynnych inscenizacji filmowych jak Obcy - ósmy pasażer Nostromo (1979), Gladiator (2000) czy Królestwo niebieskie (2005)?
Polska literatura od zawsze stanowiła niezwykłą skarbnicę czekającą na ponowne odkrycie przez kolejne pokolenia. Przekonałam się o tym ostatnio, podziwiając dzieło Doroty Kobieli Welchman i Hugh Welchmana oparte na prozie Reymonta. Jednakowoż zainteresowanie dawną literaturą trwa nadal ze względu na jej wciąż aktualną tematykę, wysoką jakość artystyczną, silny rezonans społeczny, ogromny potencjał sceniczny, a przede wszystkim na możliwość jej twórczej reinterpretacji i dialogu ze współczesnym odbiorcą. Należy tu jednak z całą mocą podkreślić, że dorobek pisarzy, którzy zapisali się złotymi zgłoskami na kartach naszej literatury, to zawsze wyzwanie dla dzisiejszego czytelnika, zwłaszcza młodego odbiorcy. Dlatego spotkanie z tym odległym i odmiennym światem zaprezentowanym na licznych stronach utworów już w przeszłości prowadziło do stworzenia oryginalnych, nowatorskich przedstawień1, często przeniesionych na srebrny ekran - jak było to w przypadku serialu „Chłopi”, który okazał się większym hitem niż film kinowy i przyniósł aktorom największą popularność i liczne nagrody.
Chłopi są całkowicie urzekający. Jedno z największych osiągnięć animacji, jakie kiedykolwiek widziałem. Ogromny krok naprzód w stosunku do "Twojego Vincenta" pod niemal każdym względem i całkowicie wciągająca epicka historia sama w sobie - napisał uznany krytyk Larry Fried. Z kolei Frank Scheck z "The Hollywood Reporter" określił film zachwycająco pięknym wizualnym triumfem.
Czy można
zgodzić się z powyższymi opiniami, skoro do dziś serial „Chłopi” w reżyserii
Jana Rybkowskiego jest niemal kanoniczną, powszechnie
uwielbianą adaptacją Reymontowskiej prozy?
A jednak… Dzieło Doroty
Kobieli Welchman i Hugh Welchmana… zachwyca!
Auguste Renoir zachwycał się nim szczególnie, Salvador Dali uważał go za najgenialniejszego artystę w historii…
Czerwone Gitary radziły przed laty: W drogę! Bez drogowskazów! W drogę! Po własny los. (…) Do przejścia mam tak wiele lat, Drogami, które ledwie znam
Niedawno wraz z moimi rówieśnikami miałam okazję zobaczyć słynne „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego wystawione na deskach Krakowskiego Teatru Scena „STU”. Wiadomym było, iż spektakl będzie unowocześniony między innymi poprzez zastosowanie ciekawych efektów specjalnych oraz nietypowej oprawy muzycznej. W moim odczuciu oba te czynniki znacząco wpłynęły na poziom percepcji sztuki teatralnej okresu fin de siècle.
Muzyka - za Milanem Kunderą - zdolna jest wzbudzić potężne uczucia bez żadnej muzycznej sztuki. Przekonałam się dzisiaj o tym, uczestnicząc w koncercie edukacyjnym z cyklu Młoda Filharmonia - Przeboje wielkiego ekranu w Filharmonii Śląskiej w Katowicach.